Kamieniec Ząbkowicki
Pałac-zamek królewny Marianny Wilhelminy Orańskiej, żony królewicza Prus i córki zjednoczonych Niderlandów. Budowę ukończono w 1872 roku.
Jest to unikat na skalę światową, urodą nie ustępuje zamkom nad Loarą. Przypomina mauretańską twierdzę, ma cztery pięćdziesięciometrowe wieże, tarasy, ogrody, fontanny, wewnętrzne dziedzińce, stawy, wodospady, strumienie, niezliczone sale, komnaty, schody, zaułki....tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć.
Marianna Orańska była piękną, niezależną i wyemancypowaną kobietą. Znana jest historia jej nieszczęśliwego małżeństwa i romansu z żonatym koniuszym, z którym miała dziecko. Teść chcąc ukarać jej wiarołomstwo i uniemożliwić widywanie się z dziećmi, zabronił jej przebywać na terenie Prus dłużej niż jedną dobę. Marianna zamieszkała na terenie Austrii, zaledwie 10 km od Kamieńca i dojeżdżała do dzieci, również sama doglądała budowy zamku.
Podczas II wojny pałac zdewastowali i podpalili radzieccy żołnierze, a po wojnie reszty dokonali szabrownicy. Do dnia dzisiejszego w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki leżą posadzki zerwane w tym pałacu. Od kilku lat prowadzone są prace nad przywracaniem temu obiektowi jego dawnej świetności.
W Kamieńcu Ząbkowickim znajduje się równie imponujący pocysterski zespół barokowy, kościół pochodzi z XIV wieku, ale w późniejszych latach było dużo zmian, dlatego widać pomieszane style.
.
Pisane dla tych co to już nie głupie, a jeszcze nie szpetne. Róża Pustyni (Jerychońska, zmartwychwstanka) - wygląda jak martwa, nieatrakcyjna, oderwana od podłoża,sucha kępka gałązek. Miotana przez wiatr po pustyni, może pozostawać w stanie uśpienia miesiące, a nawet lata. Jak tylko napotka źródło wody budzi się do życia, pięknieje, otwiera się, zakwita i nabiera wspaniałych właściwości. Zmartwychwstaje.
czwartek, 5 czerwca 2014
Kawki odleciały, panny zostały
Paczków odwiedziliśmy w drodze do Lądka Zdroju. Jest to spokojne, senne miasteczko z początków XIII wieku, kiedy to pełniło rolę warowni granicznej strzegącej księstwa nyskiego od strony Czech.
W Paczkowie odnosi się wrażenie, że wszyscy mają sjestę poobiednią, nawet psy drzemią na ulicach i przed ratuszem.
W XIV wieku Paczków otoczono solidnymi, kamiennymi murami, wzniesiono baszty obronne, wieże z bramami wjazdowymi i co nietypowe wzniesiono również gotycki obronny kościół i zamek.
Zamek się nie zachował, pewnie dlatego że ulokowano go poza murami. Kościół i mury są w prawie niezmienionej formie. Przy kościele, jak na obronną budowlę przystało, znajdują się zabudowania które niegdyś służyły za spichlerze, mieszkania, stajnie, a w samym kościele jest studnia w której nadal jest woda.
Czyli mieli potężne mury, mieli zapasy jedzenia i wodę, więc mogli się bronić przed najazdami.
| Studnia w kościele obronnym, nadal jest w niej woda. |
Do dziś zachowały się prawie całe mury obronne, cztery wieże bramne i aż dziewiętnaście baszt.
Baszty mają kształt półkolisty i mur tylko od strony zagrożenia, a od miasta były otwarte i tylko wyposażone w drewniane rusztowania. Z jakiegoś nieznanego powodu w basztach zagnieździły się ogromne stada kawek i niestety bardzo brudziły mury.
Legenda mówi, że ktoś kiedyś zapoczątkował karanie niesfornych panien przez czyszczenie ptasich odchodów z murów. Jak się później okazało, kara była bardzo lubiana i przyczyniała się do szybkiego wychodzenia tychże niesfornych panien za mąż. Podobno działo się tak za sprawą trzymania przez kawalerów drabin na których stały te ukarane, no i jeszcze żeby wszystko było jasne, to w tamtych czasach panny nie nosiły bielizny.
Kościół obronny p.w. Św. Jana Ewangelisty jest często odwiedzany przez turystów z Niemiec. Miłym akcentem jest tablica przy wejściu, napisana po polsku i po niemiecku: Pamięci zmarłych dla których Paczków do 1945 był domem i małą ojczyzną.
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Perełka Kotliny Kłodzkiej
Bystrzyca Kłodzka to miasteczko z czeskim rodowodem i włoską panoramą. Szkoda, że nie udało mi się zrobić zdjęcia tarasów skalnych pokrytych starymi domeczkami o czerwonych dachach jak świeciło słońce, bo to był nadzwyczajny widok.
Bystrzyca Kłodzka powstała na przełomie XIII i XIV wieku na szerokich piaskowcowych tarasach, prawie od razu uzyskała samodzielność prawną i stała się jednym z miast królewskich.
Z nad brzegów Nysy Kłodzkiej widać niezmienny od stuleci obraz piętrzących się amfiteatralnie domów i średniowiecznych, kamiennych murów miejskich okalających stare miasto.
Jakimś cudownym zrządzeniem losu, miasto mimo wielu klęsk, wojen i pożarów zachowało swój niepowtarzalny układ architektoniczny i niemal cały pierwotny system fortyfikacji.
Ciasne uliczki często nie są dostępne dla samochodów, pomiędzy domami są wąskie przejścia, schody łączą poszczególne poziomy, a uliczki pną się pionowo pod górę.
Bystrzyca Kłodzka to w dużej mierze miasto dla pieszych, ciasne, urokliwe, zupełnie jak miasta z południa Europy.
Ciekawe są też wejścia na podwórka, do domów i na klatki schodowe wyglądające jak średniowieczne lochy.
Mury miejskie mają trzy wieże i powrastane w średniowieczne, na metr grube ściany, domy.
Skupiające się na małej przestrzeni budynki otaczają porośnięte pnączami XIV wieczne mury.
Następną ciekawostką Bystrzycy Kłodzkiej jest Muzeum Filumenistyczne, dziwna nazwa, a chodzi tu o muzeum zapałek, o historię krzesania i pakowania "ognia". "Ogniste" zbiory znajdują się w budynku dawnego kościoła ewangelickiego przy Małym Rynku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)