poniedziałek, 2 marca 2015

Kalifornijskie miasteczko

Nails to malutkie miasteczko schowane pomiędzy wzgórzami, które wygląda tak jakby dopiero co dzielni cowboys przegonili tędy swoje stada.. Tu czas płynie wolniej, taksówka "pędzi" z szybkością 15 km na godzinę, nikt się nie spieszy, wszyscy się znają, zagadują, rozmawiają ze sobą na ulicy. Ulica jest w zasadzie jedna, a na niej aż 20 sklepów z wszelkiej maści starociami. Niektóre sklepy z antykami są połączone z barem, jadłodajnią albo kawiarnią. Lody według starych receptur, stara ciuchcia i pociąg który jedzie w takim tempie jak 100 lat temu, samochody, domeczki, szkoła, fryzjer.....wszystko miniaturowe i takie niedzisiejsze. Jest też muzeum filmów niemych, bo tu w początkach poprzedniego stulecia nagrywano filmy, między innymi z Charlim Chaplinem.