poniedziałek, 17 listopada 2014

Cmentarz Ewangelicki w Bielsku- Białej



Podczas zwiedzania Cmentarza Ewangelickiego usłyszałam straszną historię z duchami w tle i jak Policja z Bielska i Katowic nieoczekiwanie przyszła duszyczkom z pomocą.


Stary Cmentarz Ewangelicki w Bielsku został oddany do użytku w 1833 roku. Chowano tu miejscową elitę : nauczycieli, pastorów, lekarzy, prawników, kupców i przemysłowców. Cmentarz zamknięto dla pochówków po drugiej wojnie światowej, ale dusze zmarłych tu pochowanych nie zaznały spokoju. Najpierw po wojnie grasowały tu bandy hien cmentarnych i okradały grobowce, szukano w trumnach złotych medalionów, sygnetów, a nawet zębów. Potem nastały czasy przekłamywania historii i w ramach tej akcji bandy, tym razem państwowych urzędników, niszczyły ślady zgodnego współistnienia na tych ziemiach różnych narodowości, Niemieckie grobowce były niszczone, nazwiska zacementowywano, marmurowe tablice wykorzystywano w innych miejscach.
Piękny, historyczny cmentarz ucierpiał również z rąk bezmyślnych wandali, którym służył jako poligon do pijackich wybryków, reszty zniszczenia dokonała  przyroda. Ostatnio zaczęto interesować się cmentarzem. Są naprawiane grobowce, wycinane krzewy, jest grupa ludzi dobrej woli która robi co może żeby ocalić to miejsce od zapomnienia. I własnie teraz cmentarzem zainteresowali się złomiarze,  rozkradziono ogrodzenia, metalowe okucia i pootwierano grobowce. Okazało się, że na początku XIX wieku chowano ludzi w ozdobnych, cynowych trumnach. Takie trumny to dziś dzieło sztuki, ale dla złomiarzy to łakomy kąsek, bo po zmiażdzeniu mogą mieć dużą wagę. W zeszłym roku doszło do kradzieży kilku trumien i tylko dzięki niezrozumieniu zgłoszenia przez policję eksponaty zostały szybko odnalezione. Zjechała się pod cmentarz bielska i katowicka policja, bo myśleli że ktoś skradł trumny ze zwłokami czekającymi na pochówek. Szybko wpadli na trop złodziei, trumien nie zdążono zniszczyć. Smutne w tym dobrym zakończeniu jest to, że Ci wandale dostali tylko wyrok w zawieszeniu i po 100zł do zapłacenia za zniszczenia, czyli symboliczna kara, która nie odstaraszy innych. Szkoda, że sądy chętniej skazują za kradzież batonika niż za niszczenie mienia, zabytków, czy kradzież trakcji kolejowej.