niedziela, 5 stycznia 2014

Odkrycia w najbliższej okolicy- Górki Wielkie, Brenna

W Bielsku-Białej mieszkamy od niedawna, jesteśmy zauroczeni miastem i okolicą, ciągle odkrywamy jakieś perełki architektury, widoki zapierające dech w piersiach, urokliwe zakątki.

Tym razem zabraliśmy naszych gości do Górek Wielkich, gdzie mieści się biograficzne muzeum Zofii Kossak-Szczuckiej-Szatkowskiej, zabytkowy park dworski i stary spichlerz gdzie latem odbywają się przedstawienia.


Po wojnie pisarka wróciła z Anglii i zamieszkała w dawnym domku ogrodnika, tuż obok zniszczonego dworu, który miała nadzieję wyremontować. Za domkiem-muzeum jest piękny ogród gdzie latem odbywają się plenery malarskie, a na środku symbolicznie stoi koń, znak wszystkich malujących Kossaków. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że bracia bliźniacy Wojciech (ojciec Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Magdaleny Samozwaniec), oraz Tadeusz (ojciec Zofii) urodzili się w Paryżu w noc sylwestrową, Wojciech w 1856 roku, a Tadeusz w 1857.





Dawny, przedwojenny dwór Kossaków ma odremontowaną tylko środkową część i mieści się tam Fundacja im. Zofii Kossak. Organizowane są wystawy malarskie, warsztaty, konferencje, a przede wszystkim kultywowana jest pamięć o zasłużonym rodzie Kossaków.

Informacje:
www.zofiakossak.pl
www.dworkossakow.pl
www.muzeumkossak.pl

Dalej, na ziemi ofiarowanej przez Kossaków pod budowę kościoła powstał, niestety już współcześnie (czyli żaden cymes architektoniczny) kościół Franciszkanów. Tam oglądaliśmy szopkę, taka szalenie kolorowa, ludowa, zabawna, bez zachowania jakichkolwiek proporcji, coś jakby praca przedszkolaków, ciekawe postrzeganie rzeczywistości.



Na końcu odwiedziliśmy groby Zofii i jej rodziny na miejscowym cmentarzu.






Następnie pojechaliśmy do Brennej żeby zobaczyć dworek myśliwski "Kończakówka" wybudowany przez Brunona Kończakowskiego w 1924 roku.




Kończakowski to bardzo ciekawa postać, pół Polak i pół Austriak, dobrze prosperujący kupiec z Cieszyna, zajmujący się handlem akcesoriami żelaznymi, a szczególnie zaopatrywaniem dworu habsburskiego w gwoździe do podków końskich, miłośnik polowań, sztuki, malarstwa. Wybudował dworek na wysokości 640m n p m, w malowniczym miejscu, wśród lasów, na polance ze strumykiem i wspaniałym widokiem.


Dworek w stylu tyrolskim, zbudowali lokalni cieśle bez użycia gwoździ, z bali drzewa limbowego i modrzewiowego przywiezionych z Alp. Wnętrze również było bardzo ciekawe. Kończakowski miał wyrafinowany gust w doborze mebli i trofeów myśliwskich,( był on też właścicielem pięknego hotelu "Pod Brunatnym Jeleniem" w Cieszynie).



Obok Kończakówki mieści się Kaplica Świętego Huberta, z wizerunkiem patrona myśliwych.




W czasie wojny Brunon Kończakowski za pomoc żydom trafił do Dachau. Po wyzwoleniu, władze PRL skonfiskowały cały jego majątek, wyjechał do Wiednia i tam wkrótce zmarł, do końca życia czuł się związany ze śląskiem cieszyńskim.
Związek łowiecki którego prezesem, w okresie międzywojennym, był Kończakowski działa do dnia dzisiejszego i polowania w okolicznych lasach nadal się odbywają.