środa, 15 stycznia 2014

Sandomierz po raz drugi (i nie ostatni)

Najpierw była Stalowa Wola, a tam jakaś sprawa do załatwienia, ale co tam sprawa wobec Goździków i Krabów, które widziałam na parkingu. Krab to armatohaubica, ma to cudo piękny zielony kolor i lufę długą na 8 metrów. Podobno jest to zdolna bestia, wypluwa inteligentne pociski, które po odpaleniu same się rozszczepiają na kilka kawałków i każdy kawałek sobie krąży i sam na własną rękę szuka celu (acha już widzę te pociski o dużym IQ), z kolei jak nie dojdzie do tego podziału, to strzela toto na 60 km. A Goździki z kolei mogą sobie jeździć i pływać, zależy na co mają akurat ochotę, no i też zielone.

                             
                                                Opis Polski w podziemiach w Sandomierzu.
           
SANDOMIERZ- miasto w woj. świętokrzyskim (historycznie w Małopolsce), rozłożony niczym Rzym lub San Francisco na siedmiu wzgórzach. Przed wyjazdem do Sandomierza trzeba przeczytać "Ziarno Prawdy"- powieść kryminalną Zygmunta Miłoszewskiego.





Był miastem Królewskim korony Królestwa Polskiego, bodaj najbardziej polskie miasto. W czasach Chrobrego Sandomierz jest zaliczany przez Galla Anonima, obok Krakowa, do najważniejszych polskich miast.



Nazwa prawdopodobnie pochodzi od rzeki San która "domierza" czyli dopływa do Wisły.
W okresie zaborów był miastem pogranicznym pomiędzy Królestwem Polskim a Galicją. W Sandomierzu wszystko jest zabytkowe, tu bierze swój początek Droga Św. Jakuba prowadząca do Krakowa a potem do Santiago de Compostella, tu się zaczyna Szlak Architektury Drewnianej i Szlak Cysterski.

Największe wrażenie zrobił na mnie Dom Długosza i to zobaczyłam w środku




 Stojący  samotnie, z dala od rynku, na skarpie, z widokiem na Wisłę, ceglano-kamienny, gotycki, ufundowany przez Jana Długosza w 1476 roku. Obecnie mieści się tu Muzeum Diecezjalne.
W sumie Dom Długosza jest raczej skromny i nie za duży, szczególnie biorąc pod uwagę to co mieści się w środku, a tam skarby, ale tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć.


Tabernakulum i para aniołów z ołtarza głównego kościoła w Bidzinach (około 1720rok) - wykonał Maciej Polejowski ze Lwowa, autor rokokowego wystroju wnętrza katedry sandomierskiej.




Matka Boska z Dzieciątkiem z Koprzywnicy ( około 1500 rok, Małopolska), nawiązuje do stylu Pięknych Madonn.



Ten "cudny" po prawej to alegoria Ameryki.




To jest ciekawostka, Biblioteka Ksiąg Drzewnych. W sumie 100 ksiąg, każda ma okładkę wykonaną z jednego gatunku drzewa, grzbiet z kory tego drzewa, a po otwarciu "księgi" mamy odsuwaną szufladkę z opisem danego gatunku, oraz ułożone na mchu: drzewo w przekroju, gałązkę, owoc, szyszkę, nasionko, liść, wiórki, trociny, węgiel drzewny, oraz kwiat. Są to drzewa i krzewy występujące lokalnie, a wykonał to gigantyczne dzieło Grzegorz Kozłowski herbu "Jastrzębiec".




                         
                                       A oto jakie piękne było kiedyś "ogrzewanie"

Zamek Królewski, murowany, dumnie stoi na jednym ze wzgórz. Wzniesiony w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego na miejscu dawnego grodu. Został wysadzony przez Szwedów w 1656 roku, ocalało jedynie zachodnie skrzydło, które odbudowano z inicjatywy Jana III Sobieskiego. Od 1825 do 1959 było tu więzienie, obecnie Muzeum Okręgowe, które ma ekspozycję stałą i fantastyczne wystawy okresowe.




Ratusz z XIV wieku. W podziemiach kiedyś działał KAT, teraz działa Kawiarnia.


Ucho Igielne - jedyna zachowana furta w murach obronnych. Przez furtę komunikowali się bracia dominikanie z klasztoru poza murami i wewnątrz murów.
Przez Ucho Igielne wychodzi się na wąwóz świętojakubski, a wąwozem prosto na kościół Św. Jakuba.





Zespół klasztorny dominikański z kościołem Świętego Jakuba, z 1226 roku, to podobno jeden z najstarszych i najcenniejszych kościołów w Polsce.


 Nie robi wrażenia "wow", ale nie mam powodu nie wierzyć największemu i najsympatyczniejszemu zakonnikowi jakiego kiedykolwiek poznałam.



Kościół był wielokrotnie zniszczony, spalony, odbudowany, przebudowany. Przetrwał oryginalny portal przy głównym wejściu i Dzwonnica z XIII wieku.
W 2001 powrócili tu Dominikanie.



Bazylika Katedralna p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny.


Gotycka świątynia wzniesiona z fundacji Kazimierza Wielkiego około 1360 roku. Jak napotykam na kościoły budowane przez Króla Kazia to nie mogę się nie zastanawiać, której pięknej białogłowie zawdzięczamy tą świątynię, bo przecież wiadomo, że król ten był bardzo wrażliwy na wdzięki niewieście, a jak nagrzeszył to nie dostał rozgrzeszenia dopóki nie obiecał, że wybuduje nowy kościół.


Wnętrza barokowe i rokokowe, freski ufundowane przez Władysława Jagiełłę.






A malowidła Pana de Privot, czasami straszne, obrazy mordów i egzekucji, ale też kontrowersyjne i to do tego stopnia, że niektóre są zasłonięte dyktą i kotarą.

Collegium Gostomianum - fundacja Hieronima Gostomskiego, dawne kolegium jezuickie, obecnie liceum Ogólnokształcące.



Podziemna Trasa Turystyczna- czyli system połączonych obecnie piwnic  pod ośmioma kamiennicami.






Piwnice te są z XIV i XV wieku, a  należały do kupców sandomierskich. Trasa prowadzi pod Rynkiem, jest ciekawa, idzie się niżej, wyżej, przeciska, podziwia i słucha legendy o Halinie Kręplance zasypanej w lochach wraz z Tatarami.

Koniecznie trzeba też zobaczyć Góry Pieprzowe i Wąwóz Św. Królowej Jadwigi.



Symbolem Sandomierza, obok księdza Mateusza jeżdżącego po rynku na rowerze, jest też pasiasty kamień, bardzo elegancki, szaro, beżowo, kremowo, brązowy, może być z dodatkiem białego i czarnego. Można go zobaczyć w Muzeum na Zamku, w drodze do Ucha Igielnego, albo kupić na szczęście.



Ten kamień to Krzemień Pasiasty, w jego skład wchodzi opal, chalcedon i kwarc, jest to niezwykle twarda skała osadowa, występuje w złożach wapienia. Powstał 150 mln lat temu w wyniku wymarcoa żyjątek morskich.



A jeśli chodzi o wystawy sztuki współczesnej, to chyba był zbyt wielki kontrast pomiędzy tym co było w Muzeum Długosza i jakąś pomazaną abstrakcją z przyklejonymi śmieciami. Może ja się na tego rodzaju sztuce nie znam, ale myślę sobie że nie trzeba być kucharzem żeby wiedzieć które danie nam smakuje, no więc dla mnie te współczesne bohomazy są nie strawne ( tych najdziwniejszych nie sfotografowałam).