niedziela, 4 maja 2014

Na osłodę....

W naszym, zaledwie dwa lata temu powstałym ogrodzie, już są pierwsze kwiaty

-mieliśmy wizytę naszych przyjaciół z Izraela, było sympatycznie, ale tematy były również z gatunku ciężkich, był Holocaust, Auschwitz-Birkenau, Marsz Żywych, trudne relacje polsko-żydowskie i odkłamywanie historii,
-na Ukrainie źle się dzieje, już się polała krew,
-na polskiej scenie politycznej bezpardonowa walka,
-nie każdy uznaje świętość Jana Pawła II i potrafi się cieszyć, mimo że w całym ubiegłym tysiącleciu kanonizowano zaledwie trzech papieży,
-nie ma dnia żeby nie było tragicznej w skutkach katastrofy, w której zawiniła bezmyślność, a ceną było ludzkie życie,
-nie ważne ile osób ginie w wypadkach spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców, nadal jest akceptacja dla jazdy po alkoholu, w dalszym ciągu ci którzy nie pili nie potrafią wziąć na siebie odpowiedzialności, zabrać kluczyki, zadzwonić na policję, uniemożliwić popełnienie przestępstwa. Święta i wolne od pracy dni, to obfite żniwo tych pijackich wyczynów................strach oglądać telewizję.
Wycieczki są wspaniałą odtrutką, ale czasami potrzebne jest żywe słowo, coś na osłodę. Wybraliśmy się do Teatru Polskiego na sztukę "Co widział Kamerdyner" w reżyserii Andrzeja Zaorskiego.

Teatr Polski w Bielsku Białej to jakby miniaturka Słowackiego z Krakowa

Farsa rozgrywa się w klinice dla umysłowo chorych, gdzie bodaj największym wariatem jest lekarz psychiatra, a następnie wszyscy po kolei zachowują się niestandardowo i zostają wmanewrowani w przedziwne, dwuznaczne sytuacje. Okazuje się, że każdemu można przyczepić etykietkę wariata i dla każdego zachowania znajdzie się "naukowe" nazewnictwo. Sytuacje są przerysowane, ale oddają w komiczny sposób realia naszego zwariowanego życia. Psychoanalityk przeprowadza rozmowę kwalifikacyjną z kandydatką na sekretarkę, oczywiście przyszła sekretarka ma się rozebrać i położyć na kozetce. Do towarzystwa dołącza rozebrana żona doktora, która wszędzie widzi nagich mężczyzn, wszyscy się przebierają, mają miejsce zabawne zbiegi okoliczności.

Bardzo dobra odprężająca sztuka, doskonały humor, świetna obsada: Brygida Turowska, Kazimierz Czapla, Zofia Schwinke....
Bardzo lubię wnętrze Teatru Polskiego i lubię też prawdziwe, eleganckie, dopracowane dekoracje. Tu były prawdziwe meble, wyposażenie wnętrza pasujące do gabinetu psychoanalityka, czworo drzwi którymi wchodzono i wychodzono. Pod względem dekoracji jest zupełnie inaczej niż na awangardowej sztuce którą niedawno widzieliśmy, tam było zaledwie kilka rekwizytów i trudno było się domyślić co symbolizują. Polecam sztukę " Co widział Kamerdyner".

Widok z teatru na Pałac Sułkowskich