poniedziałek, 9 grudnia 2013

Dyskryminowanie, uprzedzenia, o kościele cd...

Homofobia, antysemityzm, rasizm, ksenofobia, seksizm - uprzedzenia, czy dyskryminowanie kogokolwiek ze względu na jego "inność" nie powinno  mieć miejsca w cywilizowanym kraju, w XXI wieku, w centrum Europy.
Nie ważne czy jest to nienawiść skierowana do homoseksualistów i tranwestytów, do przedstawicieli wyznania mojżeszowego, do kobiet, niechęć wobec wszystkich obcych,  czy tylko tych co mają inny kolor skóry.
W telewizji ciągle obserwuję przypadki napadów, zastraszeń, podpaleń, tylko dlatego, że ktoś był inny, obcy, skądś przyjechał, inaczej wyglądał.

Mam sąsiadów, których odwiedzam z powodu małej, rudej psiny.  Poprosiłam ich o pozwolenie na przynoszenie łakoci, na dogłaskanie, a nawet na wzięcie psiny do siebie na wizytę. Kiedyś ci sąsiedzi mieli gości, zaprosili mnie, zostałam zabawnie przedstawiona "to jest przyjaciółka naszej suki". Było miło, ale w trakcie rozmowy okazało się, że ich  znajomi mają ksenofobiczne poglądy. W sumie to sympatyczni ludzie, tylko nie mogą przestać myśleć kategoriami "Kali mieć to dobrze, Kalemu zabrać to źle". Zastanawiające jak można bez powodu mieć wrogie nastawienie do tych co do nas przyjeżdżają. Jak można nie lubić Ukraińców, Cyganów,Wietnamczyków (nie wiem kogo najbardziej nie lubią), a w tym samym czasie być zadowolonym z tego, że ich dziecko wyjechało na zarobek na Wyspy i jest tam akceptowane.
My wyjechać do pracy to dobrze, do nas ktoś przyjechać - źle. Nam jak wyjedziemy powinni pomagać, doceniać, bo MY jesteśmy wyjątkowi. Ale na własnym terenie,  w stosunku do innych zachowujemy się dokładnie tak jak ten piesek sąsiadów, jak jest za płotem to bezkarnie ujada, bo czuje się bezpieczny.
Cała ta niechęć do czarnych, żydów, gejów... ma miejsce w kraju w którym większość społeczeństwa deklaruje przynależność do kościoła katolickiego. A co z kochaniem bliźniego jak siebie samego. A może księża zamiast ciągle grzmieć o aborcjach, in vitro, czy eutanazji, powinni powiedzieć co nieco o akceptacji i szacunku dla drugiego człowieka, o tym że chrześcijaninem jest się na co dzień, a nie tylko podczas niedzielnej mszy. Tylko że biskupi polscy sami mają nieczyste sumienie jeśli chodzi o zamiatanie własnych grzechów pod dywan, o walkę z  antysemityzmem, o otaczanie się bogactwem i nie dzielenie się z biednymi.

Lubię stare, drewniane kościółki, z atmosferą sprzyjającą medytacji  i modlitwie, z wysiedzianymi ławkami, ze starymi obrazami, a nawet skrzypiącymi organami które stwarzają niepowtarzalny klimat.  Są takie miejsca w naszej okolicy, z których po mszy wychodzi się podbudowanym, radośniejszym, bo kościół piękny i ksiądz wlał w ludzi wiarę i optymizm. Ale niestety są też takie, że słowotok księdza jest pełen jadu i pretensji, no i ludzie wychodzą przybici.
Kościół powinien nauczać, a nie pouczać. Są księża, którzy potrafią mówić prawdę, występować w słusznej sprawie, ale często zostają zawieszeni w pełnieniu obowiązków duszpasterskich i jeżeli mają już tej autorytarnej władzy "po koloratkę" to zrzucają sutanny i odchodzą. Inni zostają, bo mimo, że zrazili się do instytucji kościoła, to zostaje im wiara w Boga i jakoś żyją odsunięci od głównych nurtów i skazani na ostracyzm własnego środowiska.
Zawsze byli księża niepokorni, tacy jak Węcławski. Lemański, Boniecki, Natanek, czy Musiał.
Ksiądz Węcławski  otwarcie mówił o skandalu pedofilskim z udziałem abp. Paetza, no i skończyło się to dla niego fatalnie. Zniszczono mu karierę naukową, własne środowisko odwróciło się od niego, szykany skłoniły go do zdjęcia sutanny, a wreszcie do apostazji.
Ksiądz Lemański był prawdziwym dobrym pasterzem w swojej parafii w Jasiennicy, za wierność sobie, za odwagę w głoszeniu miłości bliźniego, za empatię, za serce i za dialog chrześcijańsko- żydowski, został zawieszony. Odwołał się do Rzymu, zobaczymy co będzie dalej.
Ksiądz Musiał też chciał uczciwie odkłamywać historię i nasze związane z Żydami grzechy, został surowo ukarany, pokornie to znosił, poprosił o opublikowanie swoich  artykułów dopiero po śmierci.
Ks. Boniecki powiedział publicznie kilka słów prawdy i już ma zakaz występowania w mediach.
itd. itd...  Kościół sam powinien poddać się krytyce, a tymczasem mnoży kary dla niepokornych duchownych.
Watykan rozesłał do wszystkich diecezji sondaż do wiernych z zapytaniem co myślą o zakazie antykoncepcji, o rozwodach i powtórnych związkach, o homoseksualizmie itd. Tematy te mają być poruszane na Synodzie w 2014 roku i Papież Franciszek chce znać stanowisko wiernych.
W niektórych krajach ankieta ta jest w internecie i księża zachęcają do jej wypełnienia. W Polsce jeszcze o tym nie słyszałam, ale może akurat wtedy nie było mnie w kościele.