piątek, 6 grudnia 2013

"Lekcja religii" , skandale w kościele.


" Kaznodziejów omijam z daleka,
choć w kościołach oglądam obrazy,
cenię talent i mądrość człowieka
i nie ufam facetom bez skazy.

Bo religia, rumiany kolego,
to nie taca i rewia pacierzy,
to jest wiara w każdego bliźniego
i nadzieja, że on też tak wierzy....".

Ta piosenka Andrzeja Sikorowskiego jest idealnym mottem do rozważań o autorytetach religijnych, które niestety często nie są autorytetami moralnymi. Na temat polskiego kościoła, który zamiast być kościołem powszechnym, otwartym dla wszystkich i nie odtrącającym nikogo, staje się hermetyczny na wzór twierdzy Ojca Rydzyka.
Kapłani grzmią z ambon o powszechnym braku moralności, eutanazji, aborcji, studiach gender, feministkach i takich nonsensach jak  bruzda dotykowa dzieci zrodzonych z in vitro, ale nie widzą brudów na własnym podwórku. Nie potrafią wziąć odpowiedzialności moralnej i finansowej za skutki przestępczych działań księży pedofilów. Dla nich często czarne jest białe.

W sprawie sądowej przeciwko kurii koszalińsko-kołobrzeskiej, biskupi powiedzieli, że kościół nie odpowiada za czyny księży, bo"przecież Kościół by zbankrutował"........święte słowa, szczególnie jak rozpruł się duży worek z pedofilami. A może tak jak w Bostonie należało by sprzedać pałace i przynajmniej w minimalnym stopniu zadość uczynić ofiarom. Nie można wymazać z psychiki dziecka takiej krzywdy jaką jest wykorzystanie seksualne przez osobę dorosłą, do której dziecko miało zaufanie. Jest to piętno i ciężar na całe życie. Przestępcy powinni być surowo ukarani, a ofiary powinny mieć terapię i zabezpieczenie finansowe i to z kasy kurii. Kościół za bardzo koncentruje się na umacnianiu materialnego stanu posiadania, (ale tu na szczęście dobry Bóg zesłał nam Franciszka, tylko czy on sam da radę).

Biskup Dydycz uważa, że księża którzy mają wiedzę na temat pedofilii w kościele, nie są zobowiązani do informowania o tym organów ścigania. Czy należy rozumieć że jest to zachęta do ukrywania przestępców. I jak to się ma do zapewnień,  że Kościół wyznaje zasadę "zero tolerancji dla pedofilii"??? Biskup Dydycz dodał w swojej wypowiedzi jeszcze kilka uwag o nie ukrywaniu grzechów księży pedofilów przez kościół, zachęcił też do oglądania serialu telewizyjnego "Ojciec Mateusz", w którym to ksiądz ma talent do wykrywania przestępców, ale nigdy nie podaje ich nazwisk...... ....ciekawy tok rozumowania i ciekawe poplątanie fikcji z rzeczywistością.
Arcybiskup Głódź też wywrócił wszystko do góry nogami, powiedział " Przebaczam i proszę o to samo", cóż to za ciekawy sposób wyrażania skruchy, przebaczam zamiast przepraszam.
Kardynał Nycz śmiał się z pytań o pedofilię w kościele, nie chciał komentować i odjeżdżał w siną dal swoim pięknym samochodem. Nuncjusz papieski pytany o skalę problemu nie rozumiał pytania i nie mógł znaleźć tłumacza.
Arcybiskup Hoser niby przeprosił, ale zrobił to w bardzo pokrętny sposób. Nie chciało mu nic szczerego i prawdziwego przejść przez gardło i powiedział, że przeprasza" jeżeli sytuacja sprawiała wrażenie ".....a niech go diabli, dzieci były skrzywdzone, a on ulega wrażeniom, hipokryzja w sutannie.
Najbardziej bulwersująca była wypowiedź arcybiskupa Michalika. Twierdził, że pedofilia wśród księży to wina feministek, programu szkolnego który zabija w dziecku wstyd, braku miłości w domu i rozwodów. Wszyscy byli oburzeni, jak abp. Michalik tłumaczył że  dziecko z rozbitego domu szuka miłości, "lgnie" "zagubi się samo i jeszcze drugiego człowieka wciąga". Brak słów, to już nawet nie jest przewrotność, to jest podłość, żeby z ofiar robić oprawców. Biedni księża, to nie ich wina, oni są napastowani przez te wypaczone przez dom i szkołę pogubione dzieci. Szczyt hipokryzji, banalizacja zła, wybielanie sobie sumienia.

Kościół sam powinien się poddać krytyce, ale nadzieja w tym, że Franciszek przeprowadzi rewolucję i może zrobi czystki w szeregach purpuratów.
Był już przecież jeden skandal seksualny z udziałem abp. Paetza. Teraz mamy następny skandal pedofilski z udziałem abp Wesołowskiego. Reakcja papieża była natychmiastowa, Wesołowski został odwołany i czeka w Rzymie na wyniki śledztwa, niestety w ręce wymiaru sprawiedliwości nie będzie oddany, bo jest członkiem korpusu dyplomatycznego. Cholera, a może by tak zacząć tych potworów kastrować.
Do tego jeszcze dochodzi ksiądz Gil, szukany listem gończym po tym jak na wieść o rewizji w jego mieszkaniu, porzucił na lotnisku towarzyszących mu chłopców i przepadł. Odnalazł się potem pod Krakowem i miał ciekawą teorię, że te znalezione dowody przestępstwa ktoś mu złośliwie podrzucił. To musiał być bardzo zdeterminowany złośliwiec, żeby wprowadzić do komputera księdza dziesiątki tysięcy zdjęć z dziecięcą pornografią. No i jeszcze teoria o gorącym klimacie, który tak pobudzająco podziałał na Wesołowskiego i Gila.
Najważniejszym organem płciowym jest mózg, i nie ma wytłumaczenia, Ci rozpustnicy w sutannach doskonale wiedzieli co robią. Żadne gorące klimaty, czy "lgnięcia" ich nie usprawiedliwiają.
Kilka dni temu w Polsce skazano księdza za pedofilię na przeszło 8 lat więzienia.
Uważam że to mało, za skrzywdzenie niewinnych  dzieci powinien do końca swoich dni  machać kilofem w kamieniołomach. Ale jest to jakiś przełom, bodajże pierwszy taki wyrok, czyli jesteśmy na dobrej drodze, jest sprawiedliwość, nie będzie bezkarności............I tu się chyba pomyliłam. Widziałam wywiady z mieszkańcami wsi w której ten ksiądz miał parafię. Ci ludzie nie rozumieli o co był oskarżony, co to jest ta pedofilia, byli oburzeni że wydano taki wyrok, wstawiali się za księdzem, a niektóre starsze kobiety potępiały chłopców którzy ujawnili grzechy księdza. Co za ciemnogród, na księdza nie wolno nic powiedzieć. Teraz pewnie zaszczują tych biednych chłopców i ofiary otrzymają, kto wie czy nie większą karę, niż ich oprawca. Straszne, smutne. Oglądałam ten reportaż kilka razy i myślę, że z takim podejściem do świętości księdza, te kobiety nawet własnym dzieciom by nie współczuły, dla nich skrzywdzony jest ksiądz.
Nie mogę się nie burzyć. Dla mnie nie ma nic ważniejszego niż dzieci, powinny być chronione, kochane, nawet krzyczeć na dzieci nie wolno, a krzywda zrobiona dziecku jest niewybaczalna.