piątek, 13 czerwca 2014

Każdy potrzebuje sukcesu, moje pasje...


Życie powinno być ciekawe, ekscytujące, kolorowe, ponadprzeciętne, powinno mieć sens i być jak w wierszyku z laurki:
     "Żyj pełnią życia
      Miej radosną minę
      Łap szczęście za nogi
      I duś jak cytrynę".
Kiedyś nie było to możliwe, ale teraz żyję tak żeby na starość mieć co wspominać, opowiadać wnukom i żeby nie odkryć przed śmiercią, że zmarnowałam szansę na szczęście.


















Podejmujemy nowe wyzwania, ostatnia nasza wyprawa, to najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich i poza Tatrami, najwyższy szczyt w Polsce - Babia Góra, wys. 1725 mnpm
 Babia Góra zwana jest też Diablakiem, Królową Beskidów albo Kapryśnicą ze względu na bardzo zmienną pogodę. Jest to najbardziej zdradliwy szczyt w Polsce. Babiogórski Park Narodowy został zapisany przez UNESCO na listę światowych rezerwatów biosfery.
Idziemy najtrudniejszym szlakiem, przez Markowe Szczawiny a potem przez Perć Akademików.





















Każdy człowiek odczuwa potrzebę dokonania czegoś, odnoszenia sukcesów, nawet małych, ale konkretnych, takich co dają radość, satysfakcję, co pozytywnie nakręcają. Ciekawe hobby, pasja to sposoby aby poczuć że się jest interesującym.
Być zaangażowanym w coś co nas kręci, mieć coś do zrobienia i podzielenia się z innymi, to wyrosnąć ponad przeciętność.  Są tacy którzy mają talent w jakimś kierunku i te nadzwyczajne uzdolnienia pozwalają im się realizować, są odskocznią od ciężkiej pracy zarobkowej, albo czasami nawet stają się źródłem zarobkowania. Są też tacy, którzy ciągle próbują, poszukują tej jednej rzeczy która ich zafascynuje i całkowicie pochłonie.
Poznałam młodych ludzi którzy mają dobre zarobki, starają się zdrowo żyć, widzieć, rozwijać się, podróżować, próbować ciągle czegoś nowego, bardziej kosztownego, egzotycznego. To czasami wygląda jak konkurs narcyzmu, kto wymyśli coś oryginalniejszego, wpadnie na bardziej odlotowy pomysł i zaopatrzy się w profesjonalny "markowy" sprzęt do swojego hobby. Ja nie krytykuję, jeżeli tak lubią to fajnie.
Przypomniała mi się moja amerykańska znajoma, z którą dosyć często się spotykałam i ona zawsze była albo przed, albo tuż po kolejnej ekstremalnej wyprawie. Przed, karmiła mnie opowieściami o przygotowaniach, zakupach, kosztach, treningach, szczepieniach itd...
Po powrocie zawsze były skargi na trudności, niewygody, złe jedzenie, choroby, nieporozumienia, niemożność zobaczenia, złą pogodę itd...
Kiedyś ją zapytałam dlaczego nie pojedzie po prostu na Hawaje, popływa, pochodzi po
"rain forest", popatrzy na wschód słońca z wierzchołka wulkanu i potańczy wieczorem na plaży.
 A ona na to, że na Hawajach już wszyscy byli, to żadna atrakcja, a jej nietypowe podróże to doskonały "topic for a conversation", czyli cały ten wysiłek był tylko po to , żeby mieć o czym rozmawiać. Żałosne, ale z drugiej strony poukładana pragmatyczka, prawniczka pracująca nad nowymi przepisami dla skazanych z dużymi wyrokami, pracująca praktycznie non stop, chyba rzeczywiście musi podczas wakacji "łapać temat do rozmów towarzyskich".



My mamy aż za dużo pasji. Odkrywamy Polskę, zwiedzamy, jeździmy, chodzimy na wycieczki, wspinamy się, jeździmy na rowerze, spacerujemy. Poza tym jest jeszcze teatr, kino, ciekawe książki, muzea, odczyty, wykłady, interesujący ludzie, imprezy, ogródek, przywracamy dawny wygląd starym sprzętom i znajdujemy dla nich miejsce w naszym domku, spisujemy nasze przygody, interesujemy się zdrowym odżywianiem, ja kreuję nowe potrawy, robię własną biżuterię, kolaże dla córeczki i zamierzam tkać kilimy (już mam ramę).....o nudzie nie ma mowy. Poza tym ciągle sprawdzamy produkty, serwisy, opinie pod kątem wymagań i możliwości ludzi tak jak my, czyli 50 plus.