niedziela, 15 czerwca 2014

Refleksje na 25 lecie



Myślałam że urodziłam się w wolnym kraju, bo po wojnie, bo bez okupanta. Potem, w 1989 roku, ten wolny kraj oswobodzono znowu. Nad Wisłą się zaczęło i poszło dalej. Polacy jakoś szybko zapomnieli czego dokonali i świat dał  kredyt tym co zburzyli mur w Berlinie. Szkoda. Jak się zrobi coś wielkiego, to trzeba o tym pamiętać, mówić.  Źle nas mamy uczyły, żeby siedzieć cicho i czekać, aż nas zauważą. Bzdura, trzeba się chwalić i celebrować.


Trzeba ustalić 4 czerwca dniem wolnym od pracy i cieszyć się, robić grila, pić szampana z truskawkami, wywieszać flagi państwowe..... Historię powinno się znać, ale nie można ciągle żyć przeszłością, nie można się cofać jak świat idzie do przodu. Za dużo w Polakach tej martyrologii i tego co dzieli, tych wojen smoleńskich, dyskusji o słuszności powstania warszawskiego, tych pochówków prezydenta Kaczyńskiego, generała Jaruzelskiego, awantur o związki partnerskie i in vitro.
Tak się rozmarzam z okazji tego 25 lecia, że nie ma w Polsce zaściankowości, ciemnogrodu organizującego zadymy pseudo patriotyczne, że nie ma fanatyzmu, hipokryzji, mesjanistycznej megalomanii. Pamiętam jak trudno kiedyś było otrzymać paszport, a teraz każdy może sobie trzymać w szufladzie. Kiedyś jechało się po lepsze buty do Niemiec i człowiek się czuł jak obywatel drugiej kategorii, oczy wyłaziły z orbit na widok tych wszystkich towarów, stoisk z mięsem i czekolady bez kartek.  Teraz każdy młody człowiek z Polski jest  obywatelem świata, bez kompleksów, w takich samych butach, z takimi samymi możliwościami. Cieszmy się z tego.

Grilowanie z okazji 25 lecia 
Ptaszek który mieszka w naszej budce lęgowej i właśnie na "wolność" wyfrunęły jego pisklaki.