niedziela, 27 października 2013

Być szczęśliwą, celebrować życie, tańczyć, kochać, gotować.....

Do szczęścia mamy prawo, powiem więcej mamy obowiązek do szczęścia dążyć, a jak trzeba to nawet o nie walczyć. Szczególnie w jesieni życia, kiedy już dzieci odchowane, to co mogłyśmy im dać już zostało dane. Nasze dzieci są jak rzeka, płynąca swoim własnym korytem, a my możemy tylko stać na brzegu i się przyglądać. Nie mamy już zbyt wielkiego wpływu na ich decyzje, życia za nasze dzieci nie przeżyjemy, ale one nie chcą żeby ich mama była sfrustrowaną, zagniewaną malkontentką. Dzieci chcą mieć pogodną, szczęśliwą, zadbaną mamę, mamę która potrafi wyartykułować swoje potrzeby i dąży do ich realizacji, która ma zainteresowania i potrafi się cieszyć życiem. Chcę być taką właśnie mamą. To nie zawsze jest proste, jak to w życiu, nic nie jest proste. Ale warto walczyć o swoje szczęście, nawet jeżeli w tym celu trzeba stoczyć niejedną bitwę, nawet jeżeli nasza walka przerodzi się w otwartą wojnę taką z przelewem krwi, z ranami i stratami materialnymi. Kobiety powinny walczyć o siebie, robić to co sprawia im przyjemność, budzić się rano z przekonaniem, że zaczyna się nowy, wspaniały dzień, że nie muszą się godzić na nic co boli i uwiera, że nie muszą być cierpiętnicami. Wystarczy tylko otworzyć drzwi dla szczęścia i zaprosić je do swojego życia.

Czyli budzimy się radosne, szklanka wody, kawa, gimnastyka albo taniec i zdrowe śniadanko. U mnie to zawsze jest owsianka, ale to nie taka zwyczajna, nudna, siermiężna owsianka jaką pamiętamy z dzieciństwa. Moja owsianka to poezja, zawsze z innymi, ciekawymi dodatkami. Może być siemię lniane, ziarno słonecznika, pestki dyni, różne orzeszki, mogą być suszone owoce.....ale zawsze, koniecznie, muszą do gotowania być dodane najzdrowsze, profilaktyczne, odmładzające i regenerujące: CHIA, QUINOA, AMARANTUS I JAGODY GOI. A po ugotowaniu jeszcze na wierzch tarte jabłuszko, albo inny świeży owoc i jogurt, bo ja owsiankę gotuję na wodzie. Pyszne i zdrowe.


Koniecznie wycieczka. Mam szczęście, że z pięknej Kalifornii trafiłam w drugie malownicze, urokliwe miejsce. Kontakt z przyrodą pozwala się wyciszyć, chodzenie po górach to najwspanialsze doznania, natura maluje coraz to inne pejzaże, a piękne widoki ze szczytów to nagroda za wspinaczkę. A jak smakuje piknik na polance, a odpoczynek leżąc wśród traw, bzykające owady, zapachy, odwiedzające sarenki, barany a nawet jaszczurka. To właśnie jest szczęście, no i jeszcze żeby ktoś trzymał za rękę i żeby zawsze miał ten kojący uśmiech, łagodny głos i mądre, serdeczne słowa. A jak się to już ma, to trzeba to doceniać i chłonąć każdy dzień i celebrować każdą chwilę i słuchać muzyki i pić czerwone wino przy świecach.












Jak to dobrze, że w tym roku jest u nas taka ciepła, pogodna jesień. Spacery są urocze, ale też ciągle można siedzieć w ogródku, czytać, jeść na tarasie, a nawet pospać na leżaku. Super...to też jest szczęście. A w ogródku mamy ciekawe roślinki, to mój Marek ma taką rękę do ogrodnictwa i też ogromną wiedzę na ten temat.


I nie ma nic lepszego niż sałatka z pomidorów, papryki, cebulki z własnym sosem, na roszponce i z Mozarellą.


No i koniecznie trzeba tańczyć, do upadłego, aż do rana, zapraszać innych ludzi do swojego życia, dzielić się radością i śpiewać stare przeboje.



A co do gotowania, to jesienią koniecznie trzeba korzystać z tych wspaniałych, kolorowych i zdrowych płodów rolnych przyniesionych z targu. Dobry jest bakłażan zapiekany pod pierzynką z warzyw przesmażonych na oliwie z dodatkiem ziół i zalany kombinacją jajek, przypraw i jakiegoś sera. Do tego może być łosoś ze szpinakiem i kolorowym ryżem, albo piersi kurczaka smażone na masełku z dodatkiem czosnku, dymki, rozmarynu i może być wtarty świeży imbir.





Smacznego!