poniedziałek, 10 marca 2014

Nieudane próby

Sąsiedzi mają ciekawe zainteresowania, jakieś japońskie "balety z szablami", różne takie kończące się na "do", czyli jajkido, aikido kokaido itd...(przepraszam jeżeli poplątałam te wszystkie rzeczy z "do" na końcu). Zostałam zaproszona na próbę, sąsiadka miała nadzieję, że połknę bakcyla i będziemy razem trenować i dojeżdżać do Szczyrku. Niestety, ten sport to nie dla mnie, jest zbyt poważny, stateczny, precyzyjny. Ja lubię coś bardziej szalonego, najlepiej przy muzyce. Już po kilku minutach wiedziałam , że te japońskie "tańce z szablami" to nie moja bajka, ale i tak dzielnie próbowałam przez całe zajęcia. Na dodatek przez gołe stopy na zimnej podłodze teraz mam katar i kaszel, ale też i doświadczyłam czegoś nowego, a to się liczy. Zostaję przy zumbie, aerobiku i górskich wycieczkach.




Interesujące było doświadczenie z krawcową. Zamiast zwęzić mi spódnicę, to ją skróciła i to sporo. Wyszła z tego w ciekawy sposób, z nonszalancją i humorem. Powiedziała kilka komplementów, odrzuciła moje obiekcje dotyczące wieku i nakazała mi tak właśnie się ubierać. Oczywiście nie posłucham, ale metoda na odwrócenie uwagi od pomyłki całkiem dobra. Moja córeczka powiedziała, że weźmie sobie tą spódnicę firmy Zara, no to spoko.