wtorek, 11 marca 2014

Wycieczka z okazji Dnia Kobiet



Poszliśmy przez Gaiki na Hrobaczą Łąkę aż do gigantycznego i wkurzającego krzyża (wyjaśnię potem).


Po drodze była przepiękna, stara leśniczówka. Szkoda, że lasy państwowe nie znalazły funduszy i nie uratowały tej perełki. Teraz jest w opłakanym stanie i służy za mieszkanie całej ferajnie kotów.



A w lesie amfiteatr i miejsce na ognisko.



Urzekające większe i mniejsze Kapliczki na Papieskim Szlaku, źródełko Maryji i mały kościółek w schronisku.


Teraz o krzyżu. Jest ogromny, z daleka widoczny bo umieszczony na szczycie, nocą oświetlony...tylko nie rozumiem czemu ma ten krzyż służyć. Kosztował krocie, trudno było dostarczyć i zamontować na tej wysokości poszczególne elementy, no i stoi sobie. A drzewa rosną i nie ważne jaki gigantyczny jest ten krzyż, drzewka już niedługo go zasłonią. Moim zdaniem jest to pomnik marnotrawstwa, bezmyślności i ewidentny przykład na źle wydane pieniądze. W morzu potrzeb, gdzie mamy tyle niedożywionych dzieci, szpitale i świetlice środowiskowe niedofinansowane, pomoc dla starszych ludzi, samotnych matek i osób niepełnosprawnych kuleje, bo nie ma kasy....... a tu zamiast zrobić coś dobrego, to się wznosi metalowe krzyże w lasach. W każdej katolickiej parafii sprawdzam czy prowadzą jakieś akcje charytatywne, czy wydają posiłki dla biednych? jeszcze takiej nie znalazłam. Luteranie mają domy pomocy, są aktywni, opiekują się dziećmi, starszymi i potrzebującymi...oj trudne zadanie ma Franciszek.







A powrót przez kamieniołomy. No i jeszcze spotkaliśmy w lesie dwóch sympatycznych, młodych ludzi szukających meteorytów. Pokazali nam sprzęt, znaleziska i opowiedzieli o swoim hobby.