czwartek, 24 kwietnia 2014

wyznacz granice partnerowi, bo ..... jesteś ważna

Co zrobić z lękami egzystencjalnymi, czy jest recepta na wybór właściwego partnera, a co jak już życiowe wybory zostały dokonane i uwierają. Próbujemy rozmawiać, wyjaśnić, staramy się zwerbalizować swoje potrzeby, lęki, marzenia. I nic z tego nie wynika, nasz głos nie jest wysłuchany, a racje nie są wzięte pod uwagę. Czujemy się stłamszone, nie docenione, często dochodzi do słownej agresji, są łzy, żal, włażenie do skorupy, mimikra....
Jeżeli w związku dwojga ludzi chociaż jedna osoba nie jest szczęśliwa, to związek nie jest udany. Zależy nam na rodzinie, dla siebie i dzieci próbujemy naprawić, znowu tłumaczymy, prosimy, płaczemy...i tak w kółko i w kółko przez lata. Nasz system się osłabia, energia wyczerpuje, nie mamy siły się bronić, despota wdeptuje w glebę, nie słucha naszych racji, a my głupie baby ciągle się staramy, naprawiamy, sobie przypisujemy winę za to co szwankuje w naszym nieudanym związku.
Wszystkie podejmowane próby okazują się być błędem, słowa nie docierają, łzy nie robią wrażenia, czyli że coś robimy nie tak.
Jeżeli popełniamy bez przerwy te same błędy, albo tkwimy w trudnej sytuacji i NIC z tym nie robimy, to znaczy że działa w nas jakiś podświadomy  "przymus powtarzania". Często kobiety wystawiają się na te same bolesne sytuacje, niby próbują coś zmienić, ale bez efektu. Są to tylko działania pozorne, bo tak naprawdę drepczą w kółko. Sytuacja czasami na moment się poprawia, innym razem następuje tylko eksplozja emocji, ale nic się nie zmienia. Partner przyzwyczaja się do takiego scenariusza, wie że jest silniejszy, że ma emocjonalną przewagę i już przyzwyczaił się do roli tego co przesuwa pionki na szachownicy. On nie widzi problemu, on poprzez agresję i werbalne znęcanie się nad bezbronnymi, rozładowuje swoje frustracje.
Nie mamy wpływu na zachowania drugiego człowieka, ale mamy wpływ na swoje działania i reakcje. Taki łańcuch trzeba przerwać, ale żeby wiedzieć co zrobić i żeby mieć siłę tego dokonać, trzeba uzdrowić się wewnętrznie. W takim przypadku terapia jest konieczna, wtedy wydobędziemy na powierzchnię wszystko to co nieświadome, zrozumiemy to i błąd " przymusu powtarzania" przestanie nami rządzić.
Kobiety apeluję do Was z całego serca,( wiem co mówię, ja już tą lekcję odrobiłam), nie borykajcie się z tym same. Terapia pozwoli Wam przewartościować wszystko, wyzwoli w Was mechanizmy obronne, pokaże narzędzia do wypracowania komfortowej sytuacji. Jak jesteście przybite, sfrustrowane, to nie fundujcie sobie na pociechę nowego ciucha, ani kalorycznego ciastka, zafundujcie sobie spacer, odchudzanie i TERAPIĘ.
Po terapii wszystko nagle staje się jasne, wiadomo że: ja jestem wartościowym człowiekiem, ja nie muszę robić tego co ON (oprawca) mi każe, ja mam prawo do decyzji, do radości, do szczęścia.
Nikt nam nie daje gotowej recepty, ale już wiemy co robić, same potrafimy zadać sobie pytanie: Jaki może być najgorszy scenariusz? Czy wolę żałować że to zrobiłam, czy przez resztę życia mieć do siebie pretensje że tego nie zrobiłam?