środa, 30 kwietnia 2014

Santo Subito, zakonnice potwory, Marsz Żywych






Maraton wizyt, wyjazdów, spotkań. 
Najważniejsze zdarzenie to Kanonizacja Jana Pawła II. 
Kraków i Wadowice to miejsca najbardziej związane z Karolem Wojtyłą, tak się składa że często tam bywam, więc mogłam najpierw widzieć przygotowania, remonty, a potem uczestniczyć, chłonąć atmosferę, cieszyć się. 
WADOWICE
Z jednej strony  uroczystości kanonizacyjne dwóch papieży w obecności dwóch innych papieży, z drugiej żenujące dyskusje w sejmie i niepotrzebne dociekania, złośliwe grzebanie w pięknej przeszłości wspaniałego, Świętego Człowieka. Myślę, że gdyby to nie konklawe, tylko nasz polski sejm miał zdecydować czy wybrać Polaka na papieża, to nie udało by im się zebrać sejmowej większości.













W całym kraju  odbywają się uroczyste msze, nocne czuwania, wystawy i prelekcje o Janie Pawle II, podniosła atmosfera, radość, kwiaty pod pomnikami "naszego papieża" i wspomnienia, bo prawie każdy ma jakieś bliskie sercu wspomnienia związane z Karolem Wojtyłą. Niestety
Polacy nawet do radości potrafią dodać łyżkę dziegciu. Nie chcę powtarzać tych słów które mnie osobiście zabolały, nie wierzę w żaden romans i w jakiegoś syna, to są potworne kalumnie. Nie wiem czy Jan Paweł II celowo nie reagował na zło w kościele katolickim, czy może o tym nie wiedział  (bo był zbyt zajęty, a później chory i musiał mieć ludzi do pomocy, a ci mogli filtrować informacje). Nie wiem czy już wtedy były przekręty w Kurii Rzymskiej i Banku Watykańskim. 
Nie mogę się ustosunkować do tych wszystkich rewelacji dotyczących relacji księży z kobietami czy kontaktów homoseksualnych, uważam że celibat jest wbrew naturze, dlatego nie oceniam. Jeżeli są to dorośli ludzie i nikt nikogo nie krzywdzi, to jest to ich decyzja i ich sumienie.
Jedyne co dla mnie jest niewybaczalne, to krzywda wyrządzona bezbronnemu dziecku, jest to najgorsza zbrodnia i powinna być jak najsurowiej ukarana. Nie wiem dlaczego Jan Paweł II nie ukrócił pedofilii w kościele, może o tym nie wiedział, może zbytnio ufał swoim podwładnym, był wielkoduszny i nie dopuszczał myśli że ktoś może postępować niegodnie, może był zbyt święty żeby w coś tak okropnego uwierzyć, może próbował i zabrakło mu siły, w końcu wziął na swoje barki całe zło tego świata. Zrobił bardzo dużo dobrego, ale wszystkiego naprawić nie dał rady. Wiem że bardzo kochał dzieci, miał do nich cierpliwość i serce, bawiły się w krakowskiej Kurii. Jego w żadnym wypadku nie można obarczać tym, że nie reagował, że udawał, przymykał oko, czy akceptował pedofilię wśród kapłanów. Zależy mi na ukaraniu wszystkich złoczyńców w sutannach, to oczyści kościół i przywróci Mu dobre imię, ale JPII w to mieszać nie wolno.






Dla mnie Jan Paweł II to wspaniały człowiek i cieszę się, że miałam okazję mieć z  Nim aż dwa razy osobisty kontakt. Cieszę się że Polacy mogli odwiedzać Go w Rzymie i w Castel Gandolfo, śpiewać tam "Barkę", słuchać jego mądrych słów i że dzięki Jego zachęcie nastąpiły tak ważne przemiany w Polsce i na świecie.











Chciałabym bardzo żeby Święty Jan Paweł II zjednoczył Polaków, żeby ludzie zamiast budować Mu pomniki postępowali tak jak On nauczał, żeby wyzbyli się agresji, zawiści, a nauczyli miłości, empatii, tolerancji, miłosierdzia..... i jeszcze żeby dbali, tak jak prosił o polskie lasy, o szlaki górskie którymi chodził. Ja chodzę papieskimi ścieżkami, tam w ciszy, patrząc na piękno czuję się bliżej Boga, na tych ścieżkach ciągle jeszcze błądzą Jego myśli i przesłania.

Dużo czytałam o Janie Pawle II i ze wszystkich tekstów czy wspomnień wyłaniał się ciepły, serdeczny człowiek, przyjazny ludziom całkowicie pozbawiony dostojeństwa, nie wywyższający się,człowiek z poczuciem humoru, niesamowicie inteligentny, silny fizycznie, obdarzony charyzmą i naturalnym autorytetem. Człowiek którego nie sposób nie kochać.

Teraz możemy się modlić do Jana Pawła II, wierzę że otoczy nas opieką. 


Chciałabym także, parafrazując słowa samego papieża, żeby  Duch kanonizowanego JPII wstąpił do polskiego Kościoła i odnowił jego oblicze.
Może kiedyś nadejdzie taki dzień, że kościół przestanie się interesować wyłącznie gender, 
in vitro, antykoncepcją, że przestanie politykować, celebrować, bogacić się, a zacznie interesować się problemami zwykłych ludzi.  Ten uzdrowiony kościół będzie piętnował gwałt, przemoc, pijaństwo, ksenofobię, homofobię, nieuczciwość, brak tolerancji itd....

A tak trochę z innej beczki, to na uroczystościach kanonizacyjnych fatalne piętno odcisnęła ujawniona historia sióstr zakonnych bromeuszek z Zabrza. Te potwory w habitach prowadziły ośrodek wychowawczy przy parafii Św. Andrzeja Apostoła od przeszło 100 lat. Cieszyły się ogólnym szacunkiem, dostawały nagrody za swoją pracę pedagogiczną, aż się wydało że w sierocińcu działy się straszne rzeczy. Przemoc fizyczna stosowana przez siostry była na porządku dziennym, znęcały się nad podopiecznymi, biły, torturowały, okaleczały, nakłaniały do gwałtów i zamykały młodszych wychowanków na noc ze starszymi, zachęcały do wykorzystywania seksualnego, a nawet przyglądały się aktom przemocy i gwałtom.
Ich wychowankowie to kryminaliści i gwałciciele, żyją tak jak nauczyły ich siostry zakonne, innego przykładu nie mieli, innego życia nie znają. Jeden z  wychowanków sióstr bromeuszek został złapany, 
przyznał się do kilkudziesięciu gwałtów na terenie sierocińca, to była norma, po wyjściu
zgwałcił 30 razy. Po tym wypadku posypała się lawina, niektórzy wychowankowie opowiadają o swoim tragicznym życiu w sierocińcu pokazując twarz w telewizji, co na pewno jest bardzo trudne. Dyrektorka tego piekielnego miejsca została skazana na 2 lata więzienia, tylko ona i tylko na 2 lata.... za znęcanie się nad dziećmi, za marnowanie im dzieciństwa i za zniszczenie całego życia...tylko dwa lata. 
Ale i tej małej kary póki co nie można wyegzekwować, bo siostrunia ukryła się u innych sióstr i podobno już się zmieniła i odbywa pokutę. Słów brak!

W Krakowie jest w sumie 130 kościołów i kaplic, większość celebrowała kanonizację Jana Pawła. Tak jakoś przypadkiem, albo za sprawą pokierowania "odgórnego przez jakiegoś świętego" uroczystości kanonizacyjne zbiegły się w czasie z "Marszem Żywych" w Auschwitz-Birkenau. Papież honorował religię żydowską, miał ogromny szacunek do judaizmu, wiedział czym grozi i do czego może doprowadzić antysemityzm. Akurat w dniu kanonizacji do Krakowa zaczęli się zjeżdżać Żydzi, pytali dlaczego miasto jest takie wyludnione, a ludzie chodzą ze świecami, chcieli wszystko wiedzieć, rozumieć. My w tych dniach gościliśmy przyjaciół z Izraela, którzy przyjechali na uroczystości  w Auschwitz i mamy swoją cząstkę w okazywaniu szacunku dla innej nacji, kultury i religii.



Marsz Żywych to osobna, bardzo emocjonalna uroczystość, nie wiem czy umiałabym znaleźć słowa na oddanie atmosfery tego zdarzenia i klimatu miejsca.